Nie sądziłam,że tyle zachodu będzie z tym konikiem.W ramach nauki dokładności postanowiłam go dokładnie oszlifować. Dotarłam do kropek które nieumiejętnie naruszyłam papierem ściernym i trzeba było zeszlifować i malować na nowo.Nie wiedzieć czemu po niemal każdym lakierowaniu wypadł mi z rąk a co za tym idzie zawsze coś się przykleiło. Już się prawie poddałam .. Może to przez te upały wszystko tak pod górkę miałam. Jednak poniżej efekt mojej poprawy. Wydaje się być o wiele lepiej
Jeszcze raz dziękuję Wam kobitki za wszystkie uwagi bo dzięki temu będę szlifować poprawiać aż będzie dobrze . Co sądzicie o koniku po "liftingu"?
. W miniaturze jeszcze z przybrudzonymi kopytkami.
Jeszcze raz dziękuję Wam kobitki za wszystkie uwagi bo dzięki temu będę szlifować poprawiać aż będzie dobrze . Co sądzicie o koniku po "liftingu"?


