09-30-2011, 07:20 PM
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-30-2011, 07:25 PM przez glassempire.)
A propos rynkow zbytu - bylam na pchlim targu (tzn car boot sale), raz bylo slonecznie, cos sie sprzedalo. Pod chmurka. Zalatwilam sobie stoisko w hali, co 2 tygodnie. Miejsce oddalone od mojego domu o ok 25 km czyli niedaleko i dojazd dobry. Ale w niedziele (bo wtedy odbywaja sie targi) trzeba byc tam juz ok 7 rano, czyli wstac przed 6.
Nasz pchli targ ma swoja specyfike i ja sie tam tylko "wystawiam", chce nawiazac jakies kontakty i nie nastawiam sie na wielkie zarobki (mam sporo towaru przyjaciolki, obiecalam ze zajme sie dystrybucja jej wyrobow - kartki, kolczyki itp drobnica) ale chce zaistniec na rynku. Wlasnie tam zahaczyla mnie wlascicielka galerii w Kanturk (sliczne miasteczko ok 25 km stad) i u niej wystawilam sporo swoich prac, wiekszosc juz poszla do ludzi.
Plac to fajna sprawa ale malo kto kupuje tam rekoczyny - przewaznie ludzie poluja na tanie ciuchy, jakies przydatne rzeczy (ja sama mam mnostwo takowych wlasnie z placu) itp. ASle jest zainteresowanie czysto teoretyczne i widze, ze to sie ludziom podoba. Technika malo znana na irlandzkim rynku a to ma dwie strony: ludzie tutaj sa ciekawi ale i zachowawczy, trudno przyswajaja nowosci. Zwlaszcza w takich prowincjonalnych regionach jak moj. Pewnie w wiekszym miescie byloby latwiej, a juz na pewno w miejscu turystycznym.
I w takie wlasnie miejsca zamierzam uderzyc. Ale wszystko w swoim czasie.
Moj rozklad dnia i obowiazki sprawiaja, ze taki wypad bladym switem na plac w niedziele to dodatkowy obowiazek a nie frajda. Wlasciwie nie mam dnia tak zupelnie na luzie bo w tygodniu woze synow do szkoly i do osrodka (ponad 100 km dziennie) i wstaje o 6.30, w soboty mlodszego na jazdy a w niedziele co dwa tygodnie plac. Nie chce mi sie wstawac mowiac szczerze, chce choc raz w tygodniu nie miec tego obowiazku wiszacego nad glowa. Dlatego chyba zrezygnuje z tego regularnego placu (moge raz w miesiacu), poza tym moja obecnosc w domu jest raczej pozadana w dni wolne, z racji sytuacji rodzinnej.
Chce sobie wyszukac ciekawe miejsca w ktorych przyjeliby moje wyroby, a te drobiazgi kolezanki tez podam za swoje zeby sie sprzedaly (jest tendncja do promowania lokalnego rekodziela).
Nasz pchli targ ma swoja specyfike i ja sie tam tylko "wystawiam", chce nawiazac jakies kontakty i nie nastawiam sie na wielkie zarobki (mam sporo towaru przyjaciolki, obiecalam ze zajme sie dystrybucja jej wyrobow - kartki, kolczyki itp drobnica) ale chce zaistniec na rynku. Wlasnie tam zahaczyla mnie wlascicielka galerii w Kanturk (sliczne miasteczko ok 25 km stad) i u niej wystawilam sporo swoich prac, wiekszosc juz poszla do ludzi.
Plac to fajna sprawa ale malo kto kupuje tam rekoczyny - przewaznie ludzie poluja na tanie ciuchy, jakies przydatne rzeczy (ja sama mam mnostwo takowych wlasnie z placu) itp. ASle jest zainteresowanie czysto teoretyczne i widze, ze to sie ludziom podoba. Technika malo znana na irlandzkim rynku a to ma dwie strony: ludzie tutaj sa ciekawi ale i zachowawczy, trudno przyswajaja nowosci. Zwlaszcza w takich prowincjonalnych regionach jak moj. Pewnie w wiekszym miescie byloby latwiej, a juz na pewno w miejscu turystycznym.
I w takie wlasnie miejsca zamierzam uderzyc. Ale wszystko w swoim czasie.
Moj rozklad dnia i obowiazki sprawiaja, ze taki wypad bladym switem na plac w niedziele to dodatkowy obowiazek a nie frajda. Wlasciwie nie mam dnia tak zupelnie na luzie bo w tygodniu woze synow do szkoly i do osrodka (ponad 100 km dziennie) i wstaje o 6.30, w soboty mlodszego na jazdy a w niedziele co dwa tygodnie plac. Nie chce mi sie wstawac mowiac szczerze, chce choc raz w tygodniu nie miec tego obowiazku wiszacego nad glowa. Dlatego chyba zrezygnuje z tego regularnego placu (moge raz w miesiacu), poza tym moja obecnosc w domu jest raczej pozadana w dni wolne, z racji sytuacji rodzinnej.
Chce sobie wyszukac ciekawe miejsca w ktorych przyjeliby moje wyroby, a te drobiazgi kolezanki tez podam za swoje zeby sie sprzedaly (jest tendncja do promowania lokalnego rekodziela).
(09-30-2011, 07:11 PM)Brydzia napisał(a): No to życzę miłych zakupów i chętnie obejrzę Twoje dzieła.Normalnie już nie mogę sie doczekac.Jakos ciezko mi sie zmobilizowac


